30.09.2018

2000 cz.4 (Góry Kamienne)

Zawory i Góry Kamienne


Ten październikowy wypad związany był z VIII zlotem członków KZ KGP (Klub Zdobywców Korony Gór Polski). KZ KGP to inicjatywa czasopisma "Poznaj Swój Kraj" (w czasach kiedy wydawcą była oficyna "Amos"). Zasady członkostwa były proste. Zdobywcą KGP mógł zostać każdy kto wejdzie na wszystkie najwyższe szczyty polskich gór (wg listy opracowanej przez "PSK"). 28 szczytów do zdobycia, poniżej lista od najniższego do najwyższego (w nawiasach szczyty, które są wyższe w danym paśmie ale przez redakcję miesięcznika nieujęte z różnych względów - brak szlaku, bliskość granicy, różne wysokości w publikacjach):

1. Góry Świętokrzyskie - ŁYSICA
2. Masyw Ślęży - ŚLĘŻA
3. Góry Kaczawskie - SKOPIEC, (BARANIEC)
4. Góry Bardzkie - KŁODZKA GÓRA
5. Góry Wałbrzyskie - CHEŁMIEC, (BOROWA)
6. Góry Opawskie - BISKUPIA KOPA
7. Beskid Makowski - LUBOMIR
8. Góry Stołowe - SZCZELINIEC WIELKI
9. Beskid Mały - CZUPEL
10. Góry Kamienne - WALIGÓRA
11. Rudawy Janowickie - SKALNIK
12. Góry Bystrzyckie - JAGODNA
13. Góry Złote - KOWADŁO
14. Beskid Niski - LACKOWA
15. Góry Sowie - WIELKA SOWA
16. Pieniny - WYSOKA
17. Góry Orlickie - ORLICA
18. Góry Bialskie - RUDAWIEC, (POSTAWNA)
19. Góry Izerskie - WYSOKA KOPA
20. Beskid Wyspowy - MOGIELICA
21. Beskid Śląski - SKRZYCZNE
22. Beskid Sądecki - RADZIEJOWA
23. Gorce - TURBACZ
24. Bieszczady - TARNICA
25. Masyw Śnieżnika - ŚNIEŻNIK
26. Karkonosze - ŚNIEŻKA
27. Beskid Żywiecki - BABIA GÓRA
28. Tatry - RYSY


Uczestniczyłem w kilku zlotach Klubu, ale ten konkretny był szczególny. Wejściem na Rysy w sierpniu 2000 niejako "zamknąłem" listę. Pozostała "weryfikacja". W Góry Kamienne zawitałem zaś po raz trzeci (poprzednio byłem w tym rejonie w 1997 i 1998) ale postanowiłem odwiedzić również Zawory (dokładnie Głazy Krasnoludków). Po raz pierwszy wziąłem ze sobą statyw do aparatu.


***


Zawory to zalesione wzgórza charakteryzujące się płaską wierzchowiną i stromymi zboczami, z izolowanymi pagórami sięgające po dolinę Zadrny w Kotlinie Krzeszowskiej i zamykające od północy i północnego zachodu Góry Stołowe. Miejscami na zboczach skalne ściany piaskowcowe. Przebiegająca krawędzią stoliwa granica dzieli pasmo na polską i czeską część. Po czeskiej stronie pasmo nazywane jest "Závora". Granica biegnie krawędzią stoliwa, stąd po polskiej stronie znajdują się strome zbocza oraz boczne odgałęzienia, natomiast po stronie czeskiej zaklęśnięta powierzchnia stoliwa, poprzecinana dolinami potoków, w której centrum wznoszą się Adrszpasko-Teplicke Skały.

Po stronie polskiej pasmo ma kształt wąskiego rogala ciągnącego się od okolic Golińska na północnym wschodzie do okolicy czeskich Polic nad Metuji na południu. Zawory z trzech stron otaczają Adrszpaskie Skały. Na szczytowych wierzchowinach Rogu, Drogosza, Chochoła i Mielnej, brak jest skałek, które występują w znacznej liczbie i o różnorodnych kształtach na zboczach wzniesień, a zwłaszcza w Gorzeszowskich Skałach oraz w okolicy między Różaną a Łączną. Rezerwat Głazy Krasnoludków znajduje się na stokach Stożka.

Głazy Krasnoludków

12.10.2000
Krzeszów - Głazy Krasnoludków - Łączna - Mieroszów - (podjazd PKS) Sokołowsko - schr. "Andrzejówka", ok. 22 km


Głazy Krasnoludków
Trasa ta wyszła mi przypadkiem (w Mieroszowie nie znalazłem noclegu). Do Krzeszowa dojechałem autobusem PKS z Kamiennej Góry. W Krzeszowie obrałem szlak żółty i za jego znakami szosą, przez pola (rzadkie znaki) i las doszedłem do położonych wśród drzew interesujących skałek. To grupa skalna Głazy Krasnoludków, miniaturka czeskiego Adrszpaskiego Skalnego Miasta. Skałki nie są niestety zbyt wyeksponowane, ukrywają się wśród drzew.





Głazy Krasnoludków

Po obejściu skał szlak wyszedł na wyraźną drogę leśną i podążył do Chełmska Śląskiego. Ja jednak chciałem skrócić wędrówkę (znaki robiły dość "potężne" koło). Przy pomocy mapy i kompasu (wtedy były czasy, że nikt nawet nie myślał o osobistym GPSie nie mówiąc o jego posiadaniu) ominąłem wzniesienie Liśćca. Trafiłem na drogę asfaltowaną, która doprowadziła w okolice leśniczówki Milewice. Tu skręciłem na południe i zanikającą drogą leśną dotarłem do szlaku Mieroszów - Chełmsko Śląskie. Stąd znaki niebieskie poprowadziły mnie do Łącznej i dalej szosą do Mieroszowa. W hotelu MOSiRu nie było wolnych miejsc więc powędrowałem dalej (podjechałem do Sokołowska skrzyż). Stąd drogą prowadzącą do centrum miejscowości, a potem doliną Sokołowca doszedłem do schroniska "Andrzejówka".



Głazy Krasnoludków
Głazy Krasnoludków




                                               









13.10.2000
po okolicy bez znaków, ok. 11 km

Czerwone Skałki
Ponieważ w schronisku "Andrzejówka" pojawiłem się dzień wcześniej niż zamierzałem, postanowiłem pospacerować sobie trochę po okolicy. Podczas moich poprzednich pobytów w tym rejonie jakoś nie miałem szczęścia trafić na Czerwone Skałki (położone na stokach Suchawy), więc teraz ruszyłem w ich kierunku. Od schroniska różnymi szlakami, a potem bez znaków kluczyłem wśród drzew. Nieco na wyczucie i przy pomocy mapy dreptałem pod górę na przełaj. W pewnym momencie las stał się rzadszy i trafiłem n charakterystyczne skałki o rdzawo-czerwonym kolorze. U podnóża powstało małe gołoborze, więc wchodzenie wyżej wiązało się z ryzykiem "przejechania się". Zszedłem potem przez las zakosami do Sokołowska w okolice węzła szlaków i poprzez Bukowiec dotarłem do schroniska.


14.10.2000
na Waligórę, ok. 11 km

Radosno
Ten dzień to wędrowanie w ramach Klubu Zdobywców Korony Gór Polski. Oczywiście rozpoczęto od zdobywania Waligóry. Grupa jednak poszła naokoło łagodniejszym podejściem, a ja od razu na szczyt. Dość ostre, ale krótkie podejście znane mi z 1997 roku, kiedy wspinałem się na szczyt po raz pierwszy, nie stwarzało żadnych problemów. Po obowiązkowym zdjęciu grupowym na wierzchołku Waligóry uczestnicy zlotu przeszli na na Suchawę (można było podziwiać panoramę w kier. Borowej). Z Suchawy dość stromo zeszliśmy na małe obniżenie by ponownie się wspinać, tym razem na Kostrzynę (stąd otwiera się panorama w kier. Sokołowska i Lesistej Wielkiej). Szlak niebieski poprowadził nas na Włostową (szeroka panorama w kier. Karkonoszy i Gór Stołowych). Z tego szczytu zeszliśmy po niezbyt przyjemnych piargach do drogi, która doprowadziła nas do Sokołowska. Stąd doliną Sokołowca uczestnicy przeszli do punktu wyjścia. Po drodze "zaliczyłem" jeszcze małe wzniesienie z resztkami zamku Radosno.

Waligóra, Suchawa, Kostrzyna

15.10.2000
"Andrzejówka" - Turzyna - zamek Rogowiec - Rybnica Mała - Jałowiec Mały - przeł. pod Borową - zamek Nowy Dwór - Wałbrzych, ok. 15 km


Nowy Dwór
To był dzień powrotu uczestników VIII Wyprawy KZ KGP do domów. Każdy obierał indywidualną trasę zależną od czasu jaki miał do dyspozycji. Osobiście postanowiłem ruszyć pieszo do Wałbrzycha (oczywiście górami). Spod schroniska "Andrzejówka" wyszedłem na szlak w kierunku Turzyny (szczyt ominąłem). Klucząc w lesie za znakami doszedłem do węzła szlaków prowadzących z Klina. U podnóża wzgórza Rogowiec obrałem szlak na szczyt gdzie oprócz resztek zamku Rogowiec powitała mnie panorama w kier. Borowej i Lesistej Wielkiej. Po zejściu doszedłem do Głuszycy, a w rejonie Rybnicy Leśnej przekroczyłem szosę Unisław Sl. - Głuszyca i wspiąłem się na Jałowiec (dość męczące podejście). Szlak poprowadził dalej na przeł. pod Borową. Na przełęczy Koziej zmieniłem kolor szlaku aby dotrzeć do ruin zamku Nowy Dwór. Zszedłem ze stromego wzgórza i dotarłem do skraju Wałbrzycha by wspólnie z napotkanymi innymi szlakami dotrzeć na dworzec PKP Wałbrzych Główny. Trasa nie była męcząca, a obfitowała w niezwykłe widoki (jesień - ruiny zamków są odsłonięte, otwierają się ciekawe panoramy).


widok z Rogowca w kier. Borowej


na Rogowcu (resztki zamku i ja)


widok z Rogowca w kier. Lesistej Wlk.

2000 cz.3 (Tatry)

Tatry

16.07 wysiadłem z autobusu z Nowego Sącza. Pogoda w Zakopanem też nie zachęcała do wędrówki. Obok dworca PKS kręciło się kilka osób namawiających turystów do skorzystania z kwater prywatnych. Zapytałem się o cenę i... wyśmiałem oferenta. Nie dość, że drogo to jeszcze dość daleko od centrum miasta. Udałem się więc do Domu Turysty PTTK. Nocleg o 2/3 tańszy niż złożona propozycja, a warunki mi znane z 1998.


17.07.2000
Zakopane - dol. Strążyska - przeł. Kondracka - schr. na Hali Kondrackiej - Kalatówki - Kuźnice, ok. 10 km

To moja druga próba zdobycia Giewontu. Deszcz padał niemal bez przerwy i do tego wiało. Jednak niezrażony i zaopatrzony odpowiednio ruszyłem w trasę. Ludzi prawie żadnych. Być może dotarłbym na Giewont, ale na przeł. Kondrackiej stwierdziłem, że ryzyko jest za duże. Pojawiła się mgła, łańcuchy były mokre i śliskie, na szlaku nikogo, spodnie przemoczone (deszcz spływał z kurtki). Zszedłem więc na Halę Kondracką i potem do Zakopanego.


18.07.2000
Kiry - dol.Kościeliska - hala Ornak - Wąwóz Kraków - Kiry, ok. 11 km

Spodnie niestety przez noc nie wyschły. Założyłem więc krótkie, choć aura nie sprzyjała (było zimno jak na lipiec) i podjechałem do Kir skąd Doliną Kościeliską dotarłem do schroniska na hali Ornak. W drodze powrotnej zahaczyłem o Wąwóz Kraków, a z Kir znów podjechałem do Zakopanego autobusem. Z planów zdobycia Rysów zrezygnowałem ze względu na pogodę. Jednak jeszcze tego samego roku zdecydowałem się na jednodniowy wypad.


***


05.08.2000
Polana Palenica - Morskie Oko - Czarny Staw pod Rysami - Rysy - Czarny Staw pod Rysami - Morskie Oko - Polana Palenica, ok. 21 km

To był wypad weekendowy tylko w celu zdobycia Rysów. Śledziłem prognozy pogody i na początku sierpnia podjąłem decyzję o wyjeździe. 04.08 zapakowałem się w pociąg do Warszawy aby tam przesiąść się do pociągu do Zakopanego. Kombinacja była konieczna ze względu na zamiar pojawienia się w Zakopanem jak najwcześniej rano. Przyjazd pociągu był przewidziany na 6:03. Pierwszy autobus na Polanę Palenicę odjeżdżał o 6:10. Zdążyłem.

Z Polany Palenicy drogą asfaltową udałem się do Morskiego Oka. Osiągnąłem całkiem przyzwoitą "prędkość" (o tak wczesnej porze ludzi mało). W schronisku nad Morskim Okiem zrobiłem sobie krótką przerwę. Na Rysy ruszyłem za znakami czerwonymi. Szerokim łukiem ominąłem jezioro i zacząłem "wspinać się" do Czarnego Stawu pod Rysami (1583 m). Wzdłuż brzegu dotarłem do Długiego Piargu. Od tego miejsca zaczęło się strome podejście, które od wylotu Kotła pod Rysami ubezpieczono łańcuchami aż po sam szczyt. Niedaleko od kulminacji czekało pokonanie wyeksponowanej półki, która przy słabej widoczności może stwarzać problemy (nie widać osoby idącej z naprzeciwka a nie ma sposobu na minięcie się). Wierzchołek Rysów nie jest płaski. Mieści się na nim ok. 15 osób bez groźby potrącenia. W przypadku większej ilości trzeba zachować szczególną ostrożność. Widoki są jednak niezapomniane (o ile dopisze aura). W tym miejscu mała dygresja. Przewodniki i większość map twierdzi, że spod Morskiego Oka na Rysy wędrówka zajmuje 3,30 - 3,50 godz. Biorąc jednak pod uwagę niepewne kamienie na Długim Piargu, zalegający jeszcze w lecie śnieg w Kotle pod Rysami i dość "tłoczny" szlak, lepiej wydłużyć nieco ten czas. Pośpiech w górach to zdecydowanie zły doradca. Z wierzchołka zszedłem tą samą drogą, ale na łańcuchowym odcinku zejście jest trudniejsze niż wejście (nawet się lekko "przejechałem", ale łańcuch spełnił swoje zadanie). Po ok. 11 godz. od ruszenia w trasę dotarłem do Polany Palenicy i wróciłem autobusem PKS do Zakopanego.

Miałem na uwadze, że nie zdążę na pociąg do Gdyni. Na dworcu kolejowym kasjerka powiedziała, że na peronie stoi jeszcze hotelowiec "Tetmajer" (odjazd o 18:53). Bilet jednak trzeba nabyć u konduktora (kuszet nie sprzedawano w kasie na pół godziny przez odjazdem). Okazało się, że nie było problemu z miejscem. Wróciłem więc do Gdyni spokojnie śpiąc.

Niestety z moich tatrzańskich wojaży nie mam zdjęć. Film skończył się w Beskidzie Niskim. W Zakopanem kupiłem nowy, ale po powrocie z wypadu nie zwinął się poprawnie i otwierając aparat prześwietliłem go. Wszystkie fotografie trafił ....

29.09.2018

2000 cz.2 (Beskid Niski)

na Hali Łabowskiej
Beskid Sądecki i Niski

10.07.2000
Rytro - Cyrla - Pisana Hala - Hala Łabowska, ok. 11 km



Latem postanowiłem kontynuować wędrówkę GSB (Główny Szlak Beskidzki) z 1999. Rozpocząłem na stacji kolejowej w Rytrze, czyli w miejscu gdzie skończyłem w roku poprzednim. Szlakiem, z początku trochę błądząc (brak znaków), ale bez szczególnego "spinania się" po ok. 4 godzinach dotarłem do schroniska na Hali Łabowskiej. Tutaj okazało się że nie ma miejsc noclegowych. Było więc spanie na podłodze w jadalni (materac dostałem od obsługi schroniska). Tuż przed snem miałem małe wodne "przygody". Kolejka pod prysznic była spora więc załapałem się dopiero tuż po 22-giej. Tylko, że do mniej więcej tej godziny działał agregat prądotwórczy i o 22:05 zgasło światło, a woda powoli robiła się coraz zimniejsza...


11.07.2000
Hala Łabowska - Runek - schr. na Jaworzynie - Krynica Zdr. - Krynica Słotwiny, ok. 17 km


Następny dzień to "wycieczkowe" zejście do Krynicy Zdrój przez Jaworzynę Krynicką. Wstawanie było wczesne, bo trzeba było zwinąć materac jeszcze przed otwarciem się bufetu. Trasa nie sprawiła mi żadnych trudności, ale też nie przyniosła jakiś szczególnych wrażeń. Pod dojściu do Krynicy obrałem kierunek do Słotwin (dzielnica uzdrowiska). Tam przenocowałem w Katolickim Schronisku Młodzieżowym. Było trochę tłoczno, więc znów czekało mnie spanie... na podłodze. Na szczęście materace były zapewnione.



***


Beskid Niski to najniższe pasmo Karpat Polskich (mimo, że najwyższe szczyty przewyższają kulminacje Beskidu Makowskiego i Małego). Rozciąga się od doliny rzeki Kamienicy na zachodzie, po doliny Osławicy i Osławy na wschodzie. W grzbiecie Karpat granice tego Beskidu wyznaczają: przeł. Tylicka na zachodzie i przeł. Łupkowska na wschodzie. Góry Beskidu Niskiego są na ogół niskie i łagodne. Charakteryzują się spłaszczonymi wierzchowinami i kopulastymi szczytami. Tylko niektóre grzbiety są ostre i strome. Wysokości wzniesień są bardzo zróżnicowane i oscylują między 600 m a 900 m. Tylko grupa Lackowej przekracza w kilku punktach 900m. W obrębie Beskidu Niskiego wyróżnia się: Góry Grybowskie, Góry Hańczowskie, Beskid Dukielski, Pasmo Magurskie i Pasmo Bukowicy.


12.07.2000
Krynica Słotwiny - Krynica Zdr. - Huzary - Czerteż - Lackowa - Ostry Wierch - Wysowa - Huta Wysowska, ok. 25 km

panorama z Czerteża
W Krynicy pożegnałem Beskid Sądecki i wszedłem na teren Beskidu Niskiego. Celem była Wysowa (dokładnie Huta Wysowska). Wędrówka nie należała do krótkich: ok. 24 km. Na szlaku czekał najwyższy szczyt tego pasma, Lackowa (996m). Dotarłem nań szlakiem zielonym wzdłuż granicy polsko-słowackiej. Wejście na szczyt jest dość strome (szczególnie od strony Krynicy) ale na szczęście niezbyt długie. Dla "plecakowca" może być jednak męczące. W drodze do Wysowej było jeszcze jedno podejście na Ostry Wierch a potem już tylko w dół. Nie szukałem tam noclegu, tylko udałem się do pobliskiej Huty Wysowskiej gdzie na miesiące letnie rozłożyła się baza namiotowa SKPB Rzeszów. W wieloosobowym namiocie było trochę wilgotno. Dobrze, że śpiwór można było rozłożyć na przygotowanych podestach. 

cerkiew w Wysowej


13.07.2000
Huta Wysowska - Wysowa - Kozie Żebro - Skałka - Skwirtne - Smerekowiec - schr. na Magurze Małastowskiej, ok.19 km

cerkiew w Skwirtnem
Następny dzień to wędrówka do schroniska na Magurze Małastowskiej. Z Huty Wysowskiej obrałem kierunek na Kozie Żebro, szczyt niewysoki i zalesiony. Skąd za znakami zielonymi zszedłem do Skwirtnego. Po drodze minąłem jedną z wielu dawnych cerkwi drewnianych jakich w Beskidzie Niskim jest wiele. Niedaleko Smerekowca musiałem skakać po kamieniach przez rzeczkę Zdyniankę (brak jakiejkolwiek kładki). Przez pewien odcinek szedłem szosą aby skręcić w stronę Przysłupu. Skrajem lasu ominąłem wioskę by trafić na szlak do schroniska na Magurze Małastowskiej. Jest to dobre miejsce wypadowe, więc postanowiłem zostać tam kilka dni.


14.07.2000
schr. na Magurze Małastowskiej - Banica - Magurycz Mały - Bartne - bacówka w Bartne - Banica - schr. na Magurze Małastowskiej, ok. 24 km


  
na Magurze Małastowskiej
W kolejnym dniu postanowiłem się przejść do Bartnego. Zszedłem na przeł. Małastowską, gdzie napotykałem jeden z wielu w tym rejonie cmentarzy z okresu I w.ś.(operacja gorlicka). Lasem dotarłem do Banicy gdzie zszedłem na szosę i udałem się do Bartnego. Przeszedłem przez całą wieś (po drodze dwie cerkwie drewniane) aż do bacówki PTTK (kilka lat później była to już placówka prywatna). Stąd innym szlakiem wróciłem do Banicy i schroniska.



cerkiew w Bartnem


15.07.2000
schr. na Magurze Małastowskiej - Gładyszów - Banica - Pętna - schr. na Magurze Małastowskiej, ok. 17 km


cerkiew w Gładyszowie
Dzień następny spędziłem podobnie. Tym razem jednak nie korzystałem z namalowanych w terenie szlaków. Po zejściu na przeł. Małastowską zszedłem do Gładyszowa asfaltową szosą. W Gładyszowie skręciłem do Krzywej. Po drodze oczywiście jakaś cerkiew. Tym razem unikat, w Gładyszowie jest jedyna w Beskidzie Niskim cerkiew wybudowana w stylu huculskim. Przeszedłem całą wieś by dotrzeć do lasu i skrzyżowania z drogą Krzywa-Banica. Skręciłem do Banicy a potem drogą dotarłem. Przy końcu wsi murowana cerkiew z 1916 r. Po dojściu do szosy Gładyszów-Małastów obrałem drogę na przełaj do narciarskiego (dł. tego wyciągu 1100m) by potem wzdłuż lin oraz przy pomocy mapy i kompasu dojść do schroniska na Magurze Małastowskiej.


  
cerkiew w Pętnej
Aura była coraz mniej sprzyjająca wędrowaniu. Można było wpaść z nostalgiczno-melanchonijny nastrój mimo, że była pełnia lata. Powstał wtedy wiersz.

Deszczowce beskidzkie

Szary czołg chmur niebo ciężko rozjeżdża
Włóczy za sobą deszczu srebrne płaszcze
Całun kamieni smętną wilgocią zjeżdża
Zalesione szczyty swymi łzami głaszcze

Płaczą włochate buki nad Łemków losami
Mgły drewniane martwych cerkwi smucą
Wśród gór nasiąkniętych historii ciosami
Cmentarze obcych żołnierzy pieśń cichą nucą

Posępny czołg chmur niebo rozgniata
Monotonią swej mokrej szarości
W krainę tę me myśli wgniata
Wilgotny dotyk przeszłości

lipiec 2000


Na tym zakończyłem wędrówkę po Beskidzie Niskim. Aura gwałtownie się popsuła i z zamiaru wędrowania do Radocyny (baza namiotowa) i później do Krempnej zrezygnowałem. Jak się później okazało słusznie. Padało bez przerwy trzy dni. 16.07 zszedłem na przystanek autobusowy na przeł. Małastowskiej i pojechałem do Gorlic skąd przez Nowy Sącz udałem się do Zakopanego.



23.09.2018

2000 cz.1 (Kruszne Hory)


Chorwacja i Kruszne Hory (Czechy)

Tak jak pisałem we wprowadzeniu blog nie będzie zachowywał chronologii. Zacznę od 2000 roku, ostatniego roku XX wieku. Dużo wtedy się działo.

Park Narodowy
Jezior Plitwickich
Park Narodowy
Jezior Plitwickich
Rozpocząłem obiecująco, zakupem nowego aparatu fotograficznego. Pożegnałem Zenita 122 z obiektywem Maginon. Aparat nie był zły ale jego taśmowa migawka często otwierała się nierówno, przez co duża liczba zdjęć jakie wykonywałem była niezadowalająca. Nowym nabytkiem był Olympus IS10 - półautomatyczna lustrzanka z niewymiennym obiektywem. Rok 2000 to jeszcze era aparatów analogowych. Fotografia cyfrowa raczkowała (urządzenia cyfrowe nie oferowały zadowalającej jakości) więc trzeba było brać ze sobą filmy. Olympus został przetestowany w Chorwacji na przełomie marca i kwietnia. Chodzenia po górach nie było tam wcale, ale kilka miejsc stwarzało pewną namiastkę - Park Narodowy Krka i Park Narodowy Jezior Plitwickich (okazało się, że powinienem zabierać ze sobą więcej filmów, ostatnia kasetka "wyszła" tuż przed końcem zwiedzania, a były jeszcze okazje do ciekawych ujęć).

Park Narodowy Krka


***


Sezon wędrówek górskich rozpocząłem na przełomie kwietnia i maja wyprawą ze znajomymi z klubu górskiego PTTK w Kruszne Hory. Jest to niewysokie pasmo na granicy Czech i Niemiec (najwyższy szczyt Klinovec 1244m). Zanim jednak rozpoczęliśmy na dobre wędrówkę, trochę czasu spędziliśmy w Pradze (bywałem tam w poprzednich latach). Temat złotej Pragi w tym miejscu pominę. Za bazę wypadową w Kruszne Hory obraliśmy Karlove Vary, popularne uzdrowisko.


01.05.2000
Bożi Dar - Fichtelberg - Oberwiesenthal - Bożi Dar - Jachymov, ok. 13 km

okolice Oberwiesenthal

Fichtelberghaus
Autobus CSADu z Karlovych Varów dojechaliśmy pod granicę czesko - niemiecką. Po jej przekroczeniu łagodnym podejściem udaliśmy się na Fichtelberg - 1214 m. Na szczycie wielki dom - restauracja oraz stacje wyciągu i kolejki z Oberwiesenthalu. Schodząc do tej miejscowości nie korzystaliśmy ze szlaku tylko poszliśmy "na skróty" wzdłuż wyciągu narciarskiego. Z Oberwiesenthal udaliśmy się z powrotem pod granicę szlakiem niebieskim. Opuściliśmy szosę prowadzącą na przejście graniczne skręcając na interesującą ścieżkę dydaktyczną i wzdłuż granicy doszliśmy z powrotem do Bożiego Dara. Tutaj obraliśmy kierunek na Jachymov. Wśród lasu i obok szumiącego potoku dotarliśmy do centrum miejscowości wprost na przystanek CSAD, skąd autobusem wróciliśmy do Karlovych Varów.


02.05.2000
Jachymov - Klinovec - pod Meluzinou - Srni - Nebeska Skala (Himlsztejn) - Straż n. Ohrzi, ok. 22 km


Na Klinovcu
okolice Nebeskej Skaly
Autobusem CSADu z Karlovych Varów przejechaliśmy do Jachymova. Spod przystanku Jachymov - Lazne za znakami zielonymi i żółtymi weszliśmy na Klinovec (1244 m), najwyższy szczyt Krusznych Hor. Na wierzchołku przekaźnik telewizyjny i oryginalny (wtedy nieczynny) hotel górski. Po przerwie na posiłek udaliśmy się w kierunku Meluziny. Schodząc ze stoków było widać nieodległy Fichtelberg. U podnóża Klinovca weszliśmy na drogę asfaltową. Ominęliśmy szczyt Meluziny i po 7 km niezbyt przyjemnego "tupania" doszliśmy aż do Srni. W okolicach tej wsi szlak odbił na rozległe łąki (wspaniała panorama na Kruszne Hory). W okolicach Nebeskej Skaly znakowanie było pogmatwane, ale ostatecznie odnaleźliśmy szlak prowadzący na stok tego wzgórza, skąd osobna, specjalnie znakowana, ścieżka doprowadziła na szczyt. Tutaj przywitały nas resztki zamku Hilmsztajn i kolejna panorama na Kruszne Hory. Z Nebeskej Skaly znaki poprowadziły nas w dół do Strażi nad Ohrzi, skąd wróciliśmy pociągiem do Karlovych Varów (w opisywanym okresie autobusy CSAD ze Strażi nie kursowały - zostały zlikwidowane).

Nebeska Skala - Hilmsztajn

03.05.2000

Persztajn
Musiałem opuścić towarzystwo dzień wcześniej niż przewidywał plan wyprawy (tak aby 04.05 być w Gdyni). Więc rano w pociąg i z kilkoma przesiadkami (Liberec, Tanvald), i przerwami (Klaszterec, spacer do ruin zamku Persztajn) dotrzeć do Harrachova. Przejazd dostarczał ciekawych wrażeń, szczególnie jazda "motorakiem" na trasie Tanvald - Harrachov. W Harrahovie trzeba było jednak wysiąść. Linia Harrachov - Jakuszyce - Szklarska była od lat zamknięta (nikt nie spodziewał się, że zostanie kiedykolwiek reaktywowana). Przeszedłem więc piechotą przez całą miejscowość mając w perspektywie oczekiwanie na granicy na jakiś autobus do Szklarskiej Poręby. Tuż przed przejściem złapałem jednak okazję. Jakiś miejscowy Polak zaproponował podwózkę, jak sam przyznał wiózł nieco więcej alkoholu niż mógł. Nie wiadomo jak by było na granicy, a tak ilość by się odpowiednio dzieliła. Trzeba pamiętać, że wtedy Polska jeszcze nie była w UE (Czechy zresztą też) i nie obowiązywał układ graniczny z Szengen. Wieczorem "zapakowałem się" do pociągu do Gdyni (wtedy był całoroczny, a nie sezonowy).



22.09.2018

Wprowadzenie

Jakiś czas temu opisywałem swoje górskie doświadczenia na platformie blogowej Onetu. Niestety z początkiem 2018 Onet zrezygnował z tej usługi i wszystkie blogi zostały usunięte. Nie dotarła do mnie odpowiednio wcześnie żadna informacja na ten temat, więc teksty przepadły (gdzieś w moim archiwum są kopie tekstów pierwotnych, ale te z bloga są nie do odzyskania).

Niniejszy blog z jednej strony będzie próbą odtworzenia wcześniejszych zapisków, z drugiej strony przybierze inną formę. Będzie bardziej refleksyjno-wspomnieniowy (okraszony zdjęciami mojego autorstwa) niż opisowy. Nie będzie też wyłącznie o górach. Tematy powiązane (np. fotografia) też się pojawią.  Nie zachowuję chronologii wydarzeń. Głównie ze względu na sięganie pamięcią w dość odległy czas i posiłkowanie się różnymi, często fragmentarycznymi, notatkami.

Swoją przygodę z górami rozpocząłem w 1994 a zakończyłem w 2004. Czy kiedykolwiek jeszcze tam zawitam? Niczego nie wykluczam.


Fotografie: Grzegorz C.Skwarliński ©
(zdjęcie tytułowe: widok w kier. Howerli  z Brebeneskuła, Czarnohora Ukraina 2002)



Panorama Czarnohory z Kostricza, Ukraina 2002