Chorwacja i Kruszne Hory (Czechy)
Tak jak pisałem we wprowadzeniu blog nie będzie zachowywał chronologii. Zacznę od 2000 roku, ostatniego roku XX wieku. Dużo wtedy się działo.
 |
Park Narodowy
Jezior Plitwickich |
 |
Park Narodowy
Jezior Plitwickich |
Rozpocząłem obiecująco, zakupem nowego aparatu fotograficznego. Pożegnałem Zenita 122 z obiektywem Maginon. Aparat nie był zły ale jego taśmowa migawka często otwierała się nierówno, przez co duża liczba zdjęć jakie wykonywałem była niezadowalająca. Nowym nabytkiem był Olympus IS10 - półautomatyczna lustrzanka z niewymiennym obiektywem. Rok 2000 to jeszcze era aparatów analogowych. Fotografia cyfrowa raczkowała (urządzenia cyfrowe nie oferowały zadowalającej jakości) więc trzeba było brać ze sobą filmy. Olympus został przetestowany w Chorwacji na przełomie marca i kwietnia. Chodzenia po górach nie było tam wcale, ale kilka miejsc stwarzało pewną namiastkę - Park Narodowy Krka i Park Narodowy Jezior Plitwickich (okazało się, że powinienem zabierać ze sobą więcej filmów, ostatnia kasetka "wyszła" tuż przed końcem zwiedzania, a były jeszcze okazje do ciekawych ujęć).
 |
| Park Narodowy Krka |
***
Sezon wędrówek górskich rozpocząłem na przełomie kwietnia i maja wyprawą ze znajomymi z klubu górskiego PTTK w Kruszne Hory. Jest to niewysokie pasmo na granicy Czech i Niemiec (najwyższy szczyt Klinovec 1244m). Zanim jednak rozpoczęliśmy na dobre wędrówkę, trochę czasu spędziliśmy w Pradze (bywałem tam w poprzednich latach). Temat złotej Pragi w tym miejscu pominę. Za bazę wypadową w Kruszne Hory obraliśmy Karlove Vary, popularne uzdrowisko.
01.05.2000
Bożi Dar - Fichtelberg - Oberwiesenthal - Bożi Dar - Jachymov, ok. 13 km
 |
| okolice Oberwiesenthal |
 |
| Fichtelberghaus |
Autobus CSADu z Karlovych Varów dojechaliśmy pod granicę czesko - niemiecką. Po jej przekroczeniu łagodnym podejściem udaliśmy się na Fichtelberg - 1214 m. Na szczycie wielki dom - restauracja oraz stacje wyciągu i kolejki z Oberwiesenthalu. Schodząc do tej miejscowości nie korzystaliśmy ze szlaku tylko poszliśmy "na skróty" wzdłuż wyciągu narciarskiego. Z Oberwiesenthal udaliśmy się z powrotem pod granicę szlakiem niebieskim. Opuściliśmy szosę prowadzącą na przejście graniczne skręcając na interesującą ścieżkę dydaktyczną i wzdłuż granicy doszliśmy z powrotem do Bożiego Dara. Tutaj obraliśmy kierunek na Jachymov. Wśród lasu i obok szumiącego potoku dotarliśmy do centrum miejscowości wprost na przystanek CSAD, skąd autobusem wróciliśmy do Karlovych Varów.
02.05.2000
Jachymov - Klinovec - pod Meluzinou - Srni - Nebeska Skala (Himlsztejn) - Straż n. Ohrzi, ok. 22 km
 |
| Na Klinovcu |
 |
| okolice Nebeskej Skaly |
Autobusem CSADu z Karlovych Varów przejechaliśmy do Jachymova. Spod przystanku Jachymov - Lazne za znakami zielonymi i żółtymi weszliśmy na Klinovec (1244 m), najwyższy szczyt Krusznych Hor. Na wierzchołku przekaźnik telewizyjny i oryginalny (wtedy nieczynny) hotel górski. Po przerwie na posiłek udaliśmy się w kierunku Meluziny. Schodząc ze stoków było widać nieodległy Fichtelberg. U podnóża Klinovca weszliśmy na drogę asfaltową. Ominęliśmy szczyt Meluziny i po 7 km niezbyt przyjemnego "tupania" doszliśmy aż do Srni. W okolicach tej wsi szlak odbił na rozległe łąki (wspaniała panorama na Kruszne Hory). W okolicach Nebeskej Skaly znakowanie było pogmatwane, ale ostatecznie odnaleźliśmy szlak prowadzący na stok tego wzgórza, skąd osobna, specjalnie znakowana, ścieżka doprowadziła na szczyt. Tutaj przywitały nas resztki zamku Hilmsztajn i kolejna panorama na Kruszne Hory. Z Nebeskej Skaly znaki poprowadziły nas w dół do Strażi nad Ohrzi, skąd wróciliśmy pociągiem do Karlovych Varów (w opisywanym okresie autobusy CSAD ze Strażi nie kursowały - zostały zlikwidowane).
 |
| Nebeska Skala - Hilmsztajn |
03.05.2000
 |
| Persztajn |
Musiałem opuścić towarzystwo dzień wcześniej niż przewidywał plan wyprawy (tak aby 04.05 być w Gdyni). Więc rano w pociąg i z kilkoma przesiadkami (Liberec, Tanvald), i przerwami (Klaszterec, spacer do ruin zamku Persztajn) dotrzeć do Harrachova. Przejazd dostarczał ciekawych wrażeń, szczególnie jazda "motorakiem" na trasie Tanvald - Harrachov. W Harrahovie trzeba było jednak wysiąść. Linia Harrachov - Jakuszyce - Szklarska była od lat zamknięta (nikt nie spodziewał się, że zostanie kiedykolwiek reaktywowana). Przeszedłem więc piechotą przez całą miejscowość mając w perspektywie oczekiwanie na granicy na jakiś autobus do Szklarskiej Poręby. Tuż przed przejściem złapałem jednak okazję. Jakiś miejscowy Polak zaproponował podwózkę, jak sam przyznał wiózł nieco więcej alkoholu niż mógł. Nie wiadomo jak by było na granicy, a tak ilość by się odpowiednio dzieliła. Trzeba pamiętać, że wtedy Polska jeszcze nie była w UE (Czechy zresztą też) i nie obowiązywał układ graniczny z Szengen. Wieczorem "zapakowałem się" do pociągu do Gdyni (wtedy był całoroczny, a nie sezonowy).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz